Intelektualizacja w żałobie: kiedy myślenie chroni przed czuciem

Czym jest intelektualizacja w żałobie?

Intelektualizacja to jeden z mechanizmów obronnych: sposób, w jaki nasza psychika (często automatycznie) próbuje poradzić sobie z trudnymi emocjami. Zamiast dotykać bólu, lęku, złości czy bezradności – analizujemy, czytamy, porządkujemy, tłumaczymy sobie wszystko w głowie. W praktyce wygląda to tak, jakbyśmy zamieniali „czuję” na „rozumiem”. Kiedy próbujemy ogarnąć stratę ukochanej osoby poprzez chłodną analizę – fakty, definicje, schematy i wnioski – dostajemy w zamian pozorne poczucie kontroli. A to z kolei, przynajmniej na chwilę, może przywrócić nam poczucie bezpieczeństwa i przynieść ulgę.

Ważne: intelektualizacja sama w sobie nie stanowi niczego złego. Mechanizmy obronne są normalne i często pomagają nam przetrwać pierwsze tygodnie i miesiące po stracie – szczególnie wtedy, gdy trzeba działać, ogarniać formalności i jakoś funkcjonować na co dzień.

Jakie są przykłady intelektualizacji?

Po śmierci bliskiej osoby możesz zauważyć, że:

  • czytasz dużo o procesie żałoby, jego teoriach, „jak powinno być”,
  • oglądasz wykłady, słuchasz podcastów, robisz notatki,
  • układasz listy zadań i plan ratunkowy na każdy trudny moment („co zrobić z rzeczami”, „jak przeżyć święta”, „jak rozmawiać z rodziną”),
  • w rozmowach opowiadasz rzeczowo: o faktach, diagnozach, przyczynach ( „statystycznie…”, „w sumie to logiczne”),
  • a kiedy pojawia się pytanie:a co czujesz?” – odpowiadasz opisem sytuacji albo masz wrażenie pustki.

Z zewnątrz to może wyglądać jak świetne „radzenie sobie” – w końcu tyle wiesz o procesie żałoby! Tymczasem po prostu tworzysz bezpieczny dystans, który jak bufor, oddziela cię od trudnych emocji.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo żałoba potrafi być chaotyczna, intensywna i nieprzewidywalna. Intelektualizacja bywa wtedy jak poręcz w ciemnym korytarzu. Daje:

  • poczucie kontroli („skoro rozumiem, to mniej mnie to rozsadza”),
  • porządek („nazwę to, poukładam, zamknę w ramy”),
  • chwilowe poczucie bezpieczeństwa (myślenie bywa łatwiejsze niż czucie),
  • możliwość działania wtedy, gdy emocje mogłyby zatrzymać nas w miejscu.

U wielu osób to także nawyk wyniesiony z domu, szkoły lub pracy: „nie rozklejaj się”, „bądź dzielna/dzielny”, „myśl racjonalnie”. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy zostajemy w analizie na stałe, a emocje nie mają dla siebie żadnego miejsca.

Co możemy z tym zrobić?

Nie chodzi o to, aby „przestać myśleć”. Chodzi raczej o odzyskanie równowagi: myślenie i czucie mogą iść obok siebie. Poniżej kilka małych kroków – bez presji i bez robienia niepotrzebnej rewolucji.

1) Zauważ, kiedy uciekasz w analizę

Jeśli łapiesz się na myśli: „muszę to zrozumieć”, „muszę mieć odpowiedź”, spróbuj dodać jedno pytanie: „Co ja teraz czuję, zanim sobie to wytłumaczę?”

2) Poświęć 5 minut na kontakt z ciałem

Nie musisz od razu „przeżywać wszystkiego na 100%”. Wystarczy krótka obserwacja: czy czuję ciepło lub zimno? Czy mam ścisk w gardle? Czy czuję ciężar w klatce piersiowej? Czy moje ramiona są podniesione? Czy mój brzuch jest napięty? Czy moje dłonie lub nogi drżą? Ciało często mówi nam bardzo dużo o stanie naszych emocji, dużo wcześniej, zanim ubierzemy to w słowa.

3) Zmień język na odrobinę bardziej empatyczny:

Zamiast mówić: „to było bez sensu” → „czuję bezradność i złość”.
Zamiast mówić: „taka jest natura” → „jest mi smutno, bo tęsknię”.

To drobiazg, ale potrafi uchylić drzwi do tego, co naprawdę jest w środku.

4) Spróbuj prostego schematu: fakt – emocja – potrzeba

  • Fakt: „Moja bliska osoba nie żyje. To jest nieodwracalne”
  • Emocja: „Boli / przeraża / złości / rozdziera.”
  • Potrzeba: „Potrzebuję dziś obecności / rozmowy / ciszy / odpoczynku.”

Dzięki temu myślenie przestaje służyć ucieczce, a zaczyna służyć trosce: „Co jest dziś najmniejszym, życzliwym ruchem wobec siebie, który mi pomoże przetrwać?” Ważna w tym pytaniu jest kwestia dziś – czego potrzebuję na tę chwilę, nie „na zawsze”.

5) Dawkowanie zamiast rygoru

Jeśli intelektualizacja dziś Cię ratuje – nie zabieraj jej sobie na siłę. Działaj zgodnie z myślą – jeśli nie możesz czegoś zabrać (bo inaczej wszystko runie), dodaj coś. Na przykład po godzinie czytania i analizowania zrób przerwę i przez pół godziny rób co, co przybliża Cię do emocji, np. muzyka, spacer bez telefonu, pisanie o swoich uczuciach („tęsknię za…”, „najtrudniejsze jest…”, „dzisiaj potrzebuję…”).

Kiedy warto poszukać dodatkowego wsparcia?

Jeśli masz poczucie, że od dłuższego czasu jesteś „odcięta/odcięty”, a żałoba utknęła tylko w głowie i nie masz dostępu do emocji – rozmowa ze specjalistą (psycholog/psychoterapeuta) może pomóc wracać do kontaktu ze sobą w bezpieczny sposób.

Chcesz sprawdzić, czy spotkanie w grupie byłoby dla Ciebie wspierające? Dołącz do Domu Ukojenia w Warszawie. Aktualne terminy znajdziesz w kalendarzu wydarzeń.

Logo Domu Ukojenia przedstawia różowego słonia z sylwetką syreny z mieczem i tarczą, stojącą obok domu
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne. Pamiętaj, że informacje przechowywane w plikach cookie mogą pozwalać na identyfikację konkretnego urządzenia lub przeglądarki użytkownika, a więc potencjalnie stanowić dane osobowe.